Posadzone i zjedzone

niedziela, 4 września 2016

Waniliowa panna cotta



Mogłabym się założyć, że bardzo dużo z nas będąc dzieckiem, jako pierwszy deser wykonany bez niczyjej pomocy wybrało budyń, kisiel lub galaretkę z paczki. Prosty, samodzielnie przeczytany przepis na odwrocie opakowania, a później satysfakcja, że deser się udał. Częstowanie rodziców, rodzeństwa, babć i dziadków. I to wyczekiwanie na pomruki zadowolenia i słowa uznania:)
Ja od dziecka mam słabość do deserów jedzonych łyżeczką z miseczki. Bardzo lubię budyń, ale teraz już robię go sama od podstaw.
Dziś, na przekór pogodzie, szaro-burej, deszczowej niedzieli, jaką mamy w Trójmieście, zapraszam na panna cottę - prosty, super szybki, dziesięciominutowy, jadwabisty deser, który będzie potrafiło zrobić dziecko z podstawówki. To moja, maksymalnie uproszczona wersja. Najbardziej lubię z wiórkami czekolady, lecz można podawać z sezonowymi owocami lub konfiturą z wiśni czy truskawek.


Kto czyta moje ogrodnicze wpisy, temu podsunę fajny pomysł jak zadarnić nieduży ślad w trawniku po usunięciu drzewa lub krzewu:
Jeśli nie chcemy na tym miejscu sadzić następnej rośliny, tylko mieć tam trawę, nie trzeba kupować worka nasion, tylko użyć trawy z ogrodu. Zrobić coś w rodzaju „przeszczepu”. A jak to zrobić?
Każdemu zdarza się, że na rabatkach, pod drzewami lub w kostce / płytkach gdzieniegdzie wyrośnie niechciana trawa. Wyrwijmy kępki tej trawy z korzeniami i posadźmy w miejscu „łysego” placka.
Najpierw wybrane miejsce trzeba oczyścić ze wszystkich chwastów i reszty korzeni, później podsypać dobrej ziemi z worka, aby wyrównać poziom idealnie do poziomu trawnika za pomocą małych grabi. Kępki trawy o średnicy 2-3 cm wyrwane z korzeniem sadzimy na zagrabionym miejscu w odległości 8-12 cm na całej powierzchni. Podlewamy. Podlewanie kontynuujemy codziennie przez dwa tygodnie, z wyjątkiem deszczowych dni. Nie kosimy, tylko przycinamy ostrymi ogrodowymi nożyczkami.

Najlepszym czasem na wykonanie tego zabiegu jest wrzesień, ponieważ ziemia nie jest już taka gorąca jak w pełni lata, ale na tyle ciepła, że trawa zdąży się ukorzenić przed zimą. Na wiosnę przyszłego roku trawa powinna już być ładnie zagęszczona. Wtedy też można już normalnie kosić kosiarką.
*jeśli wasze drzewo jest zainfekowane np.rdzą, jak ta grusza na działce, może warto się zastanowić, czy nie zostawić pnia, usuwając tylko gałęzie i posadzić obok niego różę pnącą?

 Waniliowa panna cotta
4- 6  porcji

300 ml śmietany 30%
200 ml mleka
50 g drobnego cukru do wypieków 
3  łyżeczki żelatyny w proszku
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Mleko i śmietanę wlewamy do garnka z grubym dnem, odlewamy do kubeczka 7-8 łyżek zimnego płynu z garnka i wsypujemy do niego żelatynę. Łyżeczką delikatnie „pomóc” żelatynie zanurzyć się w mleku i zostawić, nie mieszać. Niech postoi i napęcznieje przez 5 - 7 minut. W tym czasie zagotować mleko ze śmietaną i cukrem. Zdjąć z palnika i do gorącego płynu włożyć napęczniałą żelatynę, dodać wanilię i wymieszać dokładnie rózgą, aż żelatyna się rozpuści. Przelać do foremek. Wystudzić i włożyć do lodówki do stężenia na minimum 4 godziny.

*Jeżeli używamy foremek silikonowych: formę silikonową lekko przecieramy ręcznikiem papierowym skropionym bezsmakowym olejem. Silikonową formę położyć na tacy i napełnić wgłębienia masą.
*użyłam foremek o wymiarach: górna średnica 7,5 cm; wysokość 4,5 cm


------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zapraszam na mój Instagram - kasiac2016


6 komentarzy:

  1. To jeden z moich ulubionych deserów :) pięknie wygląda w tej uroczej miseczce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też bardzo lubię :) Cieszę się, że miseczka Ci się podoba :)

      Usuń
  2. Deser wygląda bardzo apetycznie! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Deser do którego zawsze chętnie wracam, pyszny! :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze :)