Posadzone i zjedzone

piątek, 27 lutego 2015

Chleb pszenno – żytni z mąką pytlową


Zupełnie nieskomplikowany chleb. Łatwy i przyjemny w obróbce. Bardzo łatwo daje się formować w bochenek i bez problemu upieczemy go na gorącym kamieniu - bez foremki.
Można go upiec nawet pomimo braku sił lub czasu.
Do jego wypieku użyłam mąki pytlowej, którą zrobiłam sama jakiś czas temu, przesiewając przez gęste sitko mąkę żytnią razową. Wszystkie otręby pozostałe z przesiewania mąki włożyłam do puszki. Nie przydały mi się przy tym chlebie, ale będę ich używać wysypując foremki piekąc inne chleby.
Z tego przepisu wychodzi jeden duży bochenek.

Chleb pszenno – żytni z mąką pytlową

zaczyn
225 g mąki żytniej pytlowej
175 g wody
15 g świeżych drożdży
1/3 łyżeczki soli

ciasto chlebowe
525 g mąki pszennej chlebowej
285 g wody
3 łyżki oleju
30 g drożdży
1,1/4 łyżeczki soli

zaczyn
Drożdże rozpuścić w wodzie. Wszystkie składniki wymieszać, krótko wyrobić, przełożyć do miski, szczelnie przykryć i odstawić w temperaturze pokojowej na całą noc.

ciasto chlebowe
Do zaczynu dodać wodę z rozpuszczonymi w niej drożdżami, olej i dokładnie wymieszać. Dodać mąkę i wyrabiać przez kilka minut na minimalnych obrotach, następnie dodać sól i wyrabiać przez kolejne kilka minut na wyższych obrotach. Ciasto można również wyrobić ręcznie. Gładkie i elastyczne ciasto przełożyć do miski, szczelnie przykryć i odstawić do wyrośnięcia na 60 minut (po 30 minutach złożyć).

Wyrośnięte ciasto przełożyć na blat, uformować bochenek i włożyć do koszyka do wyrastania wyłożonego omączoną ściereczką. Przykryć i zostawić do wyrośnięcia na 50 minut.

Piekarnik z kamieniem  (lub blachą w środku) rozgrzać do 230°C.

Bochenek można naciąć.
Włożyć chleb do nagrzanego piekarnika i spryskać piekarnik zraszaczem do kwiatów kilka razy. Piec przez 10 minut, po czym zmniejszyć temperaturę do 180°C i piec przez kolejne 25 -30 minut.



środa, 25 lutego 2015

Uprawa ziemniaków na balkonie


Jeżeli chcecie pobawić się w ogrodników uprawiających swoje własne jedzenie, a nie macie działki lub ogrodu, pokażę Wam jak ja to zrobiłam kiedy jeszcze nie miałam działki.
Marzec za pasem i jeśli ktoś myśli o swoich prywatnych ziemniaczkach, to najwyższa pora zacząć się do tego przygotowywać.
Po pierwsze - ważne, żeby balkon był słoneczny.
Opiszę Wam sposób w jaki ja hodowałam ziemniaki, uwzględniając fakt, że mieszkam na północy kraju, gdzie wszystkie rośliny nieco później budzą się z zimowego snu.
Mój sposób różnił się nieco od książkowego, bo mieszkam w bloku, więc warunki siłą rzeczy mam niezbyt rolnicze;)

Po pierwsze pojemniki: 
Mam na balkonie dwie drewniane skrzynie wyłożone folią (workami po ziemi). Wymiary skrzyń to: 150 x 56 cm i 90 x 56 cm. Wysokość trochę ponad 30 cm.

Ziemiaki - sadzeniaki:
Mniej więcej w połowie marca, z ziemniaków, które kupuję na rynku od rolnika, wybrałam 5 najładniejszych, wielkości dużego kurzego jajka. Wzięłam kartonową wytłaczankę od jajek, odcięłam górę i do przegródek włożyłam ziemniaki. Postawiłam je najpierw na parapecie w kuchni, a gdy wypuściły pierwsze zielone pędy (około 5 mm wysokości), przeniosłam je do ciemnej spiżarni. Tam spędziły czas aż do 1 maja. Pędy urosły do około 2 cm, a same ziemniaki zrobiły się brzydkie i pomarszczone.
Ważne jest, aby używać ziemniaków kupionych na rynku, a nie w supermarkecie. Dobrze też zapisać sobie co to za odmiana. Ja tego nie zrobiłam i nie wiem, jakie ziemniaki wyhodowałam:)

Podłoże do sadzenia:
Na początku maja, do drewnianych skrzyń wsypałam kompost (własnoręcznie produkowany przez cały poprzedni rok w donicy na balkonie) wymieszany z dobrą ziemią z worka. Warstwa podłoża to 15-20 cm.

Sadzenie ziemniaków:
Wzięłam ze spiżarni wykiełkowane ziemniaki i z całej kolekcji wyhodowanych kiełków (każdy ziemniak miał ich kilka) wybrałam 5 najokazalszych. Odkroiłam spore kawałki ziemniaków zawierające wybrane kiełki i położyłam je na przygotowanej ziemi kiełkiem do góry. W jednej donicy trzy sztuki, a w drugiej dwie. Resztę ziemniaków wyrzuciłam.
Nad kawałkami ziemniaków usypałam kopczyki z ziemi z worka na 10 cm wysokości. Powinny być wyższe, lecz u mnie się nie dało. Podlałam konewką z sitkiem, aby nie uszkodzić kopczyków.



Pielęgnacja:
Gdy liście ziemniaków zaczną wychodzić ponad powierzchnię ziemi i osiągną 15 cm wysokości, trzeba znów usypać im kopczyki tak, aby całe je zasypać ziemią. Mnie się to nie do końca udało i wierzchołki roślin były widoczne. Po prostu miałam za mało miejsca.
Teraz już tylko wystarczy czekać aż zakwitną i podlewać regularnie konewką z sitkiem.
Po zakwitnięciu pod ziemią powinny już znajdować się bulwy. Dajmy im trochę czasu, żeby urosły, poczekajmy, aż kwiaty przekwitną i właściwie od tego momentu można już cieszyć się własnymi ziemniakami:)
Ja z jednego krzaczka zebrałam pół kilograma ziemniaków. Zbierałam jakiś tydzień po przekwitnięciu, a gdy będziemy zbierać jeszcze później po przekwitnięciu, plon będzie jeszcze lepszy.


 Cały ten czas od marca aż do pierwszych w życiu zbiorów ziemniaków z balkonu był dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem. Uprawa nietypowych i nieoczywistych warzyw na balkonie jest czymś, co intryguje i ekscytuje. Nie raz przed zaśnięciem myślałam o moich ziemniakach :) Jakie będą w smaku, czy w ogóle będą?
Na szczęście były! Zdrowe i pyszne.
Własne ugotowane ziemniaki, które jeszcze chwilę temu były w ziemi, z odrobiną stopionego masła i posypane koperkiem, to niebo w gębie!



wtorek, 24 lutego 2015

Muffinki bananowe z waniliowo-cytrynową nutką


Odnoszę wrażenie, że dla dzieci bardziej atrakcyjne są babeczki czy muffinki niż kawałek ciasta w tradycyjnym kształcie. Już samo odpakowywanie z papilotki, to fajna zabawa. 

I ta świadomość, że cała babeczka jest dla mnie:). Nie dostałem kawałka ciasta odkrojonego z całości ( kawałek zwykle jest za cienki lub za mały), ale dostałem całą babeczkę! 

Dziwne, jak gabarytowo często mniejsza babeczka (ale cała!) diametralnie zmienia punkt widzenia dzieci:)
Tak więc, jeśli do mojego syna przychodzą koledzy, piekę muffinki. Sama też zajadam je z przyjemnością.
Ten przepis zaczerpnęłam z opasłego tomu The Cake Bible napisaną przez Rose Levy Beranbaum. Księgę przeczytałam od deski do deski – trochę mi zeszło, bo to 550 stron tekstu i tylko parę zdjęć :) Nie ma tu tylko i wyłącznie przepisów. Są też wskazówki jak upiec dobre ciasto i jak je dekorować. Porobiłam notatki, powkładałam karteczki i teraz zaczynam z nich korzystać.
Ciasto bananowe w książce występuje jako ciasto pieczone w formie z kominkiem lub keksówce. Ja zmieniłam sposób wykonania i upiekłam muffinki. Składników nie zmieniałam. Muffinki są bardzo wilgotne dzięki śmietanie i nie za słodkie. Polecam!

Muffinki bananowe z waniliowo-cytrynową nutką
18 szt

mokre składniki:
2 duże bardzo dojrzałe banany
4 łyżki kwaśnej, gęstej śmietany
2 duże jajka
2 łyżeczki skórki startej z cytryny
1,5 łyżeczki ekstraktu waniliowego
140g stopionego masła

suche składniki:
2 szkl mąki
¾ szkl cukru
1 łyżeczka sody
¾ łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki soli (dałam ¼ łyżeczki)

Banany zmiksować blenderem lub rozgnieść widelcem, można też zetrzeć je na tarce.
Mokre składniki wymieszać w jednej misce, a suche w drugiej. Połączyć zawartość obu misek i wymieszać łyżką. Nie mieszać zbyt długo.
Masę nakładać do formy na muffinki wyłożonej papierowymi foremkami. Wkładać nie więcej niż do ¾ wysokości foremek.
Piec w temp. 180°C przez 20 min.






piątek, 20 lutego 2015

Ciasto pomarańczowe


Obserwując statystyki mojego poprzedniego nieistniejącego już bloga Pokrojone Doprawione, to ciasto było jednym z najczęściej wyszukiwanym wypiekiem. Nie dziwię się, ponieważ jest naprawdę warte uwagi.
Pokażę Wam je dzisiaj, póki jeszcze trwa sezon na pomarańcze i zachęcam do wypróbowania. Rachel Allen, autorka tego pomarańczowego cuda, stworzyła idealne ciasto pomarańczowe!
Pięknie pachnie i jest dziecinnie proste. Polecam z ręką na sercu:)

Ciasto pomarańczowe
wg. Rachel Allen
tortownica ø20 cm (nie mam - użyłam ø 23 cm)

Ciasto:
100g masła
2 roztrzepane jajka
skórka starta z 1 pomarańczy
100 g cukru
125 g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Lukier:
100 g cukru pudru
sok wyciśnięty z pomarańczy (tyle, żeby lukier był niezbyt gęsty. Ja zużyłam sok z połowy pomarańczy)

Masło roztopić w rondelku.
Cukier miksować z jajkami i skórką pomarańczową około 5 min. Dodać wystudzone masło i krótko zmiksować aż składniki się połączą.
Mąkę przesiać razem z proszkiem do pieczenia i wsypać do masy jajecznej. Delikatnie wymieszać rózgą / mątewką tylko do połączenia się składników.
Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia, a boki wysmarować masłem. Wlać ciasto i włożyć do piekarnika nagrzanego do 180°C na 35 min. Wystudzić i polać lukrem.

Wykonanie lukru: Do kubka wsypać cukier puder i stopniowo wciskać sok z pomarańczy mieszając łyżką aż do uzyskania niezbyt gęstego lukru.







Muffiny jabłkowe z owsiano – miodową posypką


Jabłuszko z cynamonem ...
Połączenie niezbyt odkrywcze, jako, że jabłko i cynamon to jedno z najpopularniejszych połączeń w deserach. Coś, co różni te muffinki od innych, jest miodowo-owsiana posypka z dodatkiem kawy Inki. Daje ona bardzo delikatny, przyjemny posmak.
Muffinki są wilgotne, bardzo proste do zrobienia i nie wiadomo kiedy znikają :)
Dobrze jest pamiętać, aby składniki do muffinek miały temperaturę pokojową. Najlepiej się wtedy udają.

Muffiny jabłkowe z owsiano – miodową posypką
16 szt.

Ciasto:
1 szkl. cukru
0,5 szkl oleju
1 jajko
1 szklanka maślanki
1 słodkie jabłko obrane i pokrojone w kostkę (np. Cortland)
2,5 szkl mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
0,5 łyżeczki cynamonu
¼ łyżeczki soli


posypka:
2 łyżki miodu (użyłam lipowy)
2 łyżki masła (około 40g)
1 łyżeczka kawy Inki w proszku
6 łyżek dowolnych płatków owsianych
2 łyżki mąki

Piekarnik nagrzać do 175°C.
Dużą prostokątną blachę wyłożyć jednorazowymi lub silikonowymi papilotkami* lub przygotować jedną blaszkę do muffinek na 12 sztuk, a drugą na 6 i wyłożyć obie zwykłymi papilotkami..
Jabłko obrać i pokroić w kostkę.
Zaczynamy od posypki:
W garnuszku rozpuścić miód, masło i kawę Inkę. Wymieszać dokładnie. Zdjąć z palnika, wsypać płatki owsiane i mąkę i wymieszać na gęsta masę. Odstawić.

Muffinki:
W misce wymieszać łyżką cukier, olej, jajko i maślankę.
W drugiej misce wymieszać mąkę z solą, sodą, cynamonem i proszkiem do pieczenia.
Połączyć zawartość obu misek, dodać jabłko i wymieszać łyżką tylko tyle, aby składniki się połączyły. Równomiernie rozłożyć masę owsianą na muffinki i włożyć do gorącego piekarnika. Piec 23-25 min.

* Jednorazowe, papierowe papilotki muszą mieć „kołnierzyk”, żeby trzymały kształt i ciasto się nie wylało. Np. takie .


Jeśli używamy silikonowych foremek, warto je nasmarować cienką warstwą oleju i wysypać mąką. Doszłam do wniosku, że lepiej jest przygotować je w ten sposób. Zwłaszcza, gdy robię ciastka wilgotne, lub lepkie (czyli z owocami albo z dużą ilością miodu) Mają te foremki co prawda opinię „nieprzywierających”,  ale przeważnie trochę ciasta zostaje na ściankach. Nie dość, że muffiny wyglądają jak obgryzione ;, to jeszcze ciężko je wyjąć z foremek. Czasami, jeśli muffinkę próbuje wydobyć z foremki samodzielnie małe dziecko, połowa ciastka zostaje w środku. Takie są moje doświadczenia.






środa, 18 lutego 2015

Makaron z ziołowo - śmietanowym sosem


Dzisiaj szybciutko podaję przepis na wykorzystanie wspomnianej TUTAJ reszty obiadowego sosu. Ugotowałam makaron, a w czasie jak się gotował, wrzuciłam do sosu pokrojoną zieleninę i podgrzałam całość.
Tym sposobem obiad powstał w 10 minut. Tak jakoś z wiosną mi się skojarzył... :)

Makaron z ziołowo - śmietanowym sosem
3 porcje

reszta sosu z pieczarkami i porem (czyli pół porcji z TEGO przepisu)
1 łyżka posiekanego koperku
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
1 łyżka posiekanego szczypiorku
1 duża garść posiekanej roszponki
1 garść porwanej cykorii radicchio (dla koloru), może być więcej roszponki w zamian
sól, pieprz

Ugotować dowolny makaron.
Sos podgrzać w garnku tak, aby było mocno ciepły. Zdjąć z palnika i dodać wszystkie składniki. Wymieszać i przyprawić solą i pieprzem.
Makaron wyłożyć na talerze, polać sosem.



wtorek, 17 lutego 2015

Jajka w sosie pieczarkowo – porowym


Dawno już nie robiłam obiadu z jajkami w roli głównej. Po szybkim przejrzeniu zeszytu z przepisami znalazłam coś, co mnie bardzo zainteresowało. Posłużyło mi to jako inspiracja i w ten sposób powstały jajka w sosie, lecz nie koperkowym lub musztardowym, ale w sosie z dużą ilością pora i pieczarek.
Ważny w tym przepisie jest czas i sposób gotowania jajek*.
Polecam ten przepis! Tym bardziej, że sosu wychodzi sporo i można go wykorzystać na obiad następnego dnia.
Następnym razem pokażę Wam w jaki sposób użyłam pozostały sos od jajek.

Jajka w sosie pieczarkowo – porowym
jajka – 3 porcje, sos – około 6 porcji

6 jajek ugotowanych na półtwardo* i obranych
200 g pieczarek
1 średnia cebula
1 średni por (tylko biała część)
0,5 szkl wody
0,5 szkl śmietanki 18%
1 łyżka mąki
2 łyżki oleju
sól, pieprz
2 łyżki natki pietruszki

Cebulę pokroić w ćwierćplasterki, pora na cienkie półplasterki. Pieczarki też na półplasterki (chyba, że są duże, to na mniejsze części).
Na jednej łyżce oleju udusić cebulę i por. Dusić przez 5 minut na małym ogniu od czasu do czasu mieszając. Dodać pieczarki, szczyptę soli i dusić kolejne 5 minut. Następnie wlać wodę i zagotować. Zdjąć z palnika.
W rondelku rozgrzać drugą łyżkę oleju, wsypać mąkę i chwilę ją podsmażać. Powoli wlewać śmietankę cały czas mieszając rózgą / mątewką. Po wlaniu całej ilości śmietany, zagotować i mieszając gotować 0,5 minuty. Zdjąć z palnika, przyprawić solą i pieprzem. Dodać pieczarki z porem, natkę i obrane jajka.
Podawać z ziemniakami.

*Wkładam jajka (wielkości M, czyli średnie) do garnka z zimną wodą i gotuję je  przez 6,5 -7 minut od momentu zawrzenia wody (czyli od kiedy duże bąble pary odrywają się od dna garnka). Gdy jajka zaczną się gotować zmniejszam moc palnika na średnią. Po ugotowaniu od razu zanurzam jajka w zimnej wodzie, aby przerwać gotowanie. Są wtedy ugotowane na półtwardo, w samym środku widać mały punkcik lekko płynnego żółtka. Tak gotowane jajka są bardzo delikatne i również ich wygląd po przekrojeniu mile zaskakuje. Nie ma mowy o nieapetycznej, ciemnej obwódce żółtka.






poniedziałek, 16 lutego 2015

Kuchnia kaszubska - Placki ziemniaczane, plince



Nastała moda na kuchnie regionalne. Coraz chętniej gotujemy potrawy, które były obecne na naszych stołach od wielu pokoleń. Prezentujemy je z dumą zagranicznym gościom, podkreślamy, że tego czy tamtego nauczyła nas gotować babcia, czy miła staruszka z domu naprzeciwko, kiedy pomagaliśmy jej przynieść siatki z zakupami, czy kiedy przynosiliśmy jej węgiel z komórki.
Powstaje wiele restauracji serwujących potrawy kuchni regionalnej.
Gospodarstwa agroturystyczne wygrywają z miejskimi hotelami. Dużo ludzi woli spędzić urlop na wsi ładując akumulatory przy wtórze szumiącego zboża czy strumienia. Jadą tam też po to, aby spróbować tradycyjnych potraw podanych w naczyniach ozdobionych regionalnym wzorem.
Gdy patrzę na to wszystko, na to jak zmienia się podejście Polaków do naszej własnej kuchni, jak odbudowują się stare szlacheckie dworki, a gospodarstwa agroturystyczne rozwijają skrzydła, to wiem, że to zmiana na lepsze.
Mieszkam w Gdyni, w mieście które było niegdyś wioską kaszubską. Oprócz Gdyni, z Trójmiasta, kaszubski rodowód ma tylko Oliwa – dzielnica Gdańska, która była kiedyś odrębną miejscowością.
Pomyślałam sobie, że warto pójść za ciosem, skoro regionalność jest trendy i kultywować rodzimą tradycję kulinarną, czyli – kuchnię kaszubską. Z dużą ilością ryb (morze i jeziora), niezbyt dużą ilością mięsa, sporą dawką ziemniaków i kaszubskich truskawek (które kilka lat temu zostały wpisane na listę produktów tradycyjnych).  Kuchnia kaszubska jest kuchnią dość słodką, co mi bardzo odpowiada;)
Raz na jakiś czas będę zamieszczać przepisy na kaszubskie dania oznaczone specjalnym banerkiem. Przepisy te są moją wersją kuchni kaszubskiej, tak jak zapamiętałam to z domu babci, która przed wojną ukończyła szkołę dla Żon i Pań domu w Żukowie (miasto w sercu Kaszub) i gotowała z dużymi wpływami kaszubskimi. Będzie tu też mix przepisów zasłyszanych przeze mnie i znalezionych z różnych źródeł.
Dziś, na pierwszy ogień niech pójdą plince, czyli placki ziemniaczane. Tutaj tradycyjnie są jedzone ze śmietaną i z cukrem. Niektórzy Kaszubi dodają do ziemniaków starte jabłka. Taką właśnie wersję wypróbowałam i jestem zachwycona smakiem tych placków. Jabłka delikatnie łagodzą i osładzają placki, nie dominując nad ziemniakami. Szczerze polecam! Ta wersja placków ziemniaczanych w mojej ocenie wygrywa ze wszystkimi innymi. Jedliśmy je popijając domowym kompotem z truskawek kaszubskich prosto z Sierakowic!

* kiedyś, będąc nad naszym pięknym Bałtykiem, w Jastrzębiej Górze (to Kaszuby Północne), zatrzymaliśmy się na tydzień u Sióstr Nazaretanek. Oczywiście gotowały genialnie! jak to tylko zakonnice (i gosposie na plebaniach - KLIK) potrafią:)
Pewnego dnia na obiad były placki ziemniaczane, do których Siostry podały w miseczkach dla każdego porcję dżemu z gruszek. Przyznam, że pierwszy raz spotkałam się z takim połączeniem, lecz okazało się, mimo moich obaw, że placki ziemniaczane z dżemem gruszkowym smakują wyśmienicie  :)

Kuchnia kaszubska - Placki ziemniaczane przepis
Plince
3-4 porcje

750 g mączystych ziemniaków (waga po obraniu)
1 spore jabłko
2 jajka
2 łyżki mąki pszennej
sól (około ½ łyżeczki)

Ziemniaki zetrzeć na tarce o średnich otworach. Wyłożyć na gęste sito i odcisnąć sok. Można też sok odcisnąć zawijając ziemniaki w ściereczkę.
Do odciśniętych z soku ziemniaków zetrzeć jabłko (na tarce o dużych oczkach). Dodać jajka, mąkę i sól. Wymieszać wszystko łyżką.
Na patelnię wlać odrobinę oleju i rozprowadzić go po całej powierzchni. Łyżką kłaść porcje ciasta na patelnię (na jeden placek – jedna łyżka) i rozprowadzić ciasto tak, aby placki były cienkie. Smażyć z obu stron do zrumienienia na średnim ogniu. Podawać na ciepło z gęstą śmietaną i cukrem.



niedziela, 15 lutego 2015

Mini pizze z chlebków naan




Dzisiaj szybkie mini pizze z ciasta na chlebki naan. Kładziemy na nie co lubimy. Można je również zabrać do szkoły lub pracy :)

Mini pizze z chlebków naan

3 szkl. mąki (dałam zwykłą pszenną)
200 ml ciepłej wody
1 łyżeczka drożdży instant (lub 10 g świeżych)
1 łyżeczka miodu
1 łyżeczka soli
2 łyżki masła (stopionego i ostudzonego)  - dałam olej z pestek winogron
3 łyżki jogurtu naturalnego

oraz:
sos pomidorowy (lub ketchup), suszone oregano, szynka, pieczarki, ananas, żółty ser ...

Włączyć piekarnik, nastawić temp. 220°C. Rozgrzać w nim kamień lub zwykłą blachę z wyposażenia piekarnika.
W misce wymieszać wszystkie składniki z wyjątkiem wody. Wodę dolewać stopniowo, może nie potrzeba będzie całych 200 ml, do uzyskania miękkiego ciasta. Wyrabiać je aż stanie się jednolite i gładkie, mnie zajęło to ok. 7 minut. Ciasto podzielić na 6-8 równych części, uformować z nich kulki, oprószyć mąką i odstawić pod przykryciem na ok. 10 minut.
Każdą z porcji ciasta rozpłaszczyć pięścią na grubość ok. 1 cm, odstawić na kolejne 10 minut.
Po tym czasie na cieście delikatnie rozsmarować sos pomidorowy, posypać oregano, żółtym serem i ulubionymi dodatkami.
Mini pizze ułożyć na gorącym kamieniu lub na blasze, włożyć do rozgrzanego piekarnika i piec 8-12 minut.





piątek, 13 lutego 2015

Proste ciasto piernikowe na białkach


Karnawał, to czas smażenia chrustu, pączków i róż karnawałowych. Tak się złożyło, że te przysmaki bardzo często potrzebują samych żółtek, traktując białka per noga.
Nie chcąc ich wyrzucać, wkładamy białka do woreczka i zamrażamy lub wlewamy do miseczki i stawiamy w lodówce. Bardzo często niestety po pewnym czasie i tak je wyrzucamy, nie mając pomysłu do czego je zużyć.
Dzisiaj pokażę Wam, do czego ja zużyłam 6 białek pozostałych po ostatnich pączkach  i oponkach.
Ciasto z piernikową nutą, z dużą ilością kakao jest bardzo proste, ponieważ nie potrzeba miksera, nie potrzeba ubijać białek, nie potrzeba dużo czasu ... Gdy jednak chcemy zrobić to ciasto spontanicznie, natychmiast, a białka akurat siedzą w lodówce, włóżmy miseczkę z białkami do naczynia z gorącą wodą i mieszajmy je od czasu do czasu aż się ogrzeją do temperatury pokojowej.
To ciasto najlepiej smakuje w dniu pieczenia, lekko ciepłe.  Z lodami waniliowymi :)


Proste ciasto piernikowe na białkach
tortownica 24 cm

6 białek
1 szkl. cukru
2 łyżki płynnego miodu
100 g rozpuszczonego masła
1,5 szkl. mąki
3 łyżki kakao
2 łyżki kawy Inki (proszku)
1 łyżka przyprawy do piernika
1 łyżeczka proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
¼ łyżeczki soli

Tortownicę wysmarować masłem, dno wyłożyć papierem do pieczenia, ścianki oprószyć mąką (można też tortownicę wysmarować masłem i wysypać bułką tartą lub mąką, już bez papieru do pieczenia).
Piekarnik nagrzać do 175°C.
W jednej misce wymieszać łyżką płynne białka z cukrem i miodem.
W drugiej wymieszać wszystkie sypkie składniki (mąkę, kakao, kawę, przyprawę do piernika, proszek, sodę i sól).
Sypkie składniki wsypać do miski z białkami, wlać rozpuszczone masło i wymieszać łyżką (lub rózgą/mątewką), aż składniki utworzą gładką masę. Nie mieszajmy długo, aby nie napowietrzyć zbytnio ciasta.
Masę przelać do przygotowanej tortownicy i włożyć do nagrzanego piekarnika.

Piec 35 - 40 minut. Po wyjęciu zostawić w formie na 10 minut, a później wyjąc na metalową kratkę i kontynuować studzenie. Najlepiej jeść letnie z lodami waniliowymi.




środa, 11 lutego 2015

Oponki drożdżowe II


I jeszcze jedne oponki. Tym razem są to oponki, które przygotowujemy poprzedniego dnia i na noc wkładamy ciasto do lodówki. Następnego dnia wyjmujemy ciasto, ogrzewamy i wycinamy oponki. Bardzo dobry przepis, wygodny z racji rozłożenia pracy na dwa dni.
Przepis znalazłam dawno temu u Anity Chu.

UWAGA: przepis został uaktualniony i minimalnie zmieniony, aby oponki wyszły perfekcyjnie.

Oponki drożdżowe II
27 szt; ø 7 cm

1/2 szkl mleka
2 łyżki+ 1/2 łyżki cukru
17 g świeżych drożdży
350 g mąki
1/2 łyżeczki soli
1 duże jajko

4 łyżki wody
40 g roztopionego masła


Do letniego mleka wsypać cukier i drożdże i zostawić w ciepłym miejscu aż się wzburzą. W misce wymieszać mąkę, pozostały cukier i sól. W małej miseczce rozbełtać jajko, do którego dodać 4 łyżki wody.
Do miski z mąką wlać powoli zaczyn drożdżowy i zacząć powoli miksować końcówkami do zagniatania ciasta. Później powoli wlewać jajko z wodą i letnie rozpuszczone masło. Przełączyć na maksymalną prędkość i miksować 10-15 min, aż ciasto utworzy gładką kulę. Przykryć miskę folią i włożyć na noc do lodówki (u mnie ciasto było w lodówce ponad 20 godzin).
Po tym czasie wyjąć z lodówki, zostawić na blacie na koło 2 godziny, aby się ogrzało. Później rozwałkować na grubość 8 -10 mm i wyciąć oponki. Ułożyć np. na blasze, którą umieścić w ciepłym miejscu na 30 min, aby oponki podrosły.
Podrośnięte smażyć w szerokim garnku z grubym dnem lub frytkownicy.
Frytkownicę rozgrzać do 180°C i smażyć w oleju głębokim na minimum 6 cm na złoty kolor. Posypać drobnym cukrem z wanilią lub cukrem pudrem z wanilią.




Oponki drożdżowe



Z przepisu ze starej niemieckiej książki, z której usmażyłam pyszne pączki, zrobiłam oponki. Pyszne, leciutki, w sam raz na Tłusty Czwartek.

Oponki drożdżowe

zaczyn drożdżowy:
400 ml mleka (później dodałam jeszcze trochę)
35 g świeżych drożdży
250 g mąki
52 g cukru

Drożdże rozpuścić w cukrze, dodać letnie mleko, mąkę i wymieszać rzadkie ciasto. Przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia.
Następnie dodać:

500 g mąki
4 żółtka
skórka starta z cytryny
90 g rozpuszczonego, przestudzonego masła
szczyptę soli
ewentualnie trochę więcej mleka

Najpierw do zaczynu dodać mąkę, później po jednym żółtku, skórkę z cytryny i wszystko dobrze wyrobić, aż będzie odchodzić od ręki. Jeśli ciasto jest za twarde, dodać trochę mleka. Ja dodałam około 0,3 szklanki.
Na końcu wlać tłuszcz i wyrobić gładkie i błyszczące ciasto. Zostawić do wyrośnięcia, aby podwoiło objętość.
Ciasto wyłożyć na blat, lekko wyrobić, rozwałkować na grubość 8 -10 mm i wyciąć oponki.
Oponki zostawić do wyrośnięcia (powinny być wyraźnie większe).
Smażyć w głębokim tłuszczu. Wykładać na ręcznik papierowy, aby usunąć nadmiar tłuszczu.





wtorek, 10 lutego 2015

Chleb orkiszowy ubijany


Dzisiejszy chleb, który miałam przyjemność upiec wraz z innymi domowymi piekarkami, to wspaniały orkiszowy wypiek o bardzo rustykalnym kształcie i delikatnym smaku. Chleb był pyszny, a kształt bochenka jest jednym z moich ulubionych!
Jedyną zmianę jaką wprowadziłam było to, że upiekłam jeden bochenek, czyli pół porcji. Dziękuję Ani za zaproszenie do wspólnego pieczenia oraz drugiej Ani za wybór dzisiejszego wypieku :)

Chleb orkiszowy ubijany
składniki na dwa bochenki :

840 g mąki orkiszowej
160 g razowej mąki orkiszowej (można zastąpić pszenną razową)
10 g świeżych drożdży
sól 20 g
ok 800g wody

Wykonanie:

Wieczorem:
1. Wymieszać oba rodzaje mąki w misce, dodać i rozetrzeć drożdże, dodać sól i wodę.
2. Ubijać ciasto na wysokich obrotach miksera, (końcówka taka jak do ubijania białek, lub ewentualnie hak)do momentu aż ciasto nie będzie przyklejało się do boków miski. Zeskrobać miękkie ciasto z trzepaczki, miskę starannie przykryć i odstawić na noc do lodówki.

Następnego dnia:
3. Wyjąć ciasto z lodówki i pozostawić w temperaturze pokojowej na 2-3h dla ocieplenia przed dalszym formowaniem.
4. Delikatnie wyjąć ciasto na omączony blat i oprószyć mąką po wierzchu.
5. Podzielić ciasto na cztery równe prostokąty.
6. Ostrożnie, żeby nie naruszyć struktury ciasta, skręcać ze sobą po dwa paski na kształt warkocza.
W ten sposób powstaną dwa bochenki.
7. Chleby przełożyć na blaszki wyłożone papierem do pieczenia. Pozostawić do wyrośnięcia, maja prawie podwoić swoją objętość.
8. Rozgrzać piekarnik, z kamieniem do pieczenia do 250 st C.
9. Obficie spryskać piekarnik wodą.
10. Zsunąć bochenek wraz z papierem na kamień w piekarniku. Ponownie spryskać piekarnik i powtórzyć to po 1 min.
11. Po 5 min. pieczenia, obniżyć temperaturę do 210 st C i piec jeszcze 20-30 min.

12. Upieczone chleby studzić na kratce.


sobota, 7 lutego 2015

Ekspresowe oponki na proszku do pieczenia


Ekspresowe oponki na proszku do pieczenia. Recepturę znalazłam w kolekcji holenderskich karteluszków z przepisami do zbierania. Zrobienie ich zajęło mi chwilkę i cała reszta również. Nie przesadzę, jeśli powiem, że od znalezienia przepisu do zjedzenia podwieczorku nie minęła nawet godzina!

Ekspresowe oponki na proszku do pieczenia
około 16 szt; ø 7 cm

50g masła
4 łyżki cukru
1 jajko
250 g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
1/8 l mleka

Tłuszcz i cukier utrzeć na pulchną masę, dodawać stopniowo pozostałe składniki i zagnieść ciasto. Ciasto rozwałkować na grubość około 1,1/2 cm. Wykroić oponki i smażyć w szerokim garnku z grubym dnem lub we frytkownicy.

Frytkownicę rozgrzać do 180°C i smażyć w oleju głębokim na minimum 6 cm na złoty kolor. Posypać drobnym cukrem z wanilią lub cukrem pudrem z wanilią.


piątek, 6 lutego 2015

Sałatka z wędzonej makreli


Dzieci rosną :) Dzisiaj wyjęłam wszystkie ubrania z szafy Krzysia, zapełniłam caluteńkie łóżko hałdą ciuchów i znalazłam całą furę spodni na wysokie wody i bluzek z rękawami trzy czwarte. Uzbierałam wielką reklamówkę (taką po płaszczu) ubrań, które jutro włożę do pojemnika Caritas.
W przerwie między wietrzeniem szafy zrobiłam sałatkę z wędzonej makreli. Smak mojego dzieciństwa, który regularnie odtwarzam do dziś.
My tą sałatkę jemy widelcem, nakładając ją na talerzyk obok kromki chleba, ale gdyby dodać ciut więcej majonezu, składniki bardziej się skleją i wtedy można sałatkę położyć na kanapce.

Sałatka z wędzonej makreli

1 wędzona makrela
3 jajka
0,5 szklanki mrożonego zielonego groszku
1 małe jabłko
pół cebuli
2 ogórki kiszone
1 łyżka majonezu (lub dwie, jeśli sałatkę chcemy kłaść bezpośrednio na pieczywie)
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
ewentualnie sól do smaku

Jajka porządnie wyszorować pod bieżącą wodą i zagotować. Gdy się zagotują, wsypać do nich mrożony groszek i gotować razem 7 minut. Wyłowić jajka, groszek odcedzić.
Makrelę obrać ze skóry, rozdrobnić w palcach usuwając ości. Włożyć do miski.
Dodać pokrojone w kostkę jabłko (ze skórką), cebulę drobno posiekaną, jajka i ogórki kiszone. Dodać groszek. Wymieszać z majonezem i pietruszką. Jeśli trzeba to posolić, choć ja nie solę, bo ogórki i makrela są już słone.

Podawać z pieczywem. 


środa, 4 lutego 2015

Tortellini z sosem pomidorowym i fasolką


Paczkę gotowych pierożków tortellini mam zawsze w spiżarni. Gdy trzeba coś na szybko zjeść, te pierożki są niezastąpione. Wystarczy szybki sos serowy w stylu beszamelu i mamy gotowe danie.
Ale my zwykle takie pierożki jemy na kolację. Wymyślam różne wersje z ich udziałem, gdy znudzą nam się nieśmiertelne kanapki i sałatki.

Tortellini z sosem pomidorowym i fasolką

250 g gotowych pierożków tortellini (z szynką lub z grzybami)
1 cebula
2 łyżki oleju
500 ml przecieru pomidorowego
200 ml bulionu z kury lub warzywnego
250 g fasolki szparagowej
1 łyżeczka suszonego oregano
½ łyżeczki cukru
sól do smaku

Tortellini ugotować zgodnie z przepisem na opakowaniu. W czasie jak pierożki się gotują, pokroić cebulę w piórka, wrzucić do garnka i zeszklić na oleju. Dodać bulion, przecier pomidorowy i gotować 5 minut. Po tym czasie dodać fasolkę pokrojoną na mniejsze kawałki, oregano, cukier i gotować około 15 minut na małym ogniu. Dodać odcedzone tortellini i sól do smaku. Posypać natką pietruszki.