Posadzone i zjedzone

wtorek, 2 grudnia 2014

Tarta bakewell


Ta tarta, to jedno z dwóch ciast, które upiekłam na minioną niedzielę na deser.

Jak byłam mała, nie znałam mielonych migdałów. Co innego mielone orzechy - z nich piekło się ( i piecze po dziś dzień) nasz tradycyjny rodzinny tort orzechowy. Orzechy mieliło się ręczną maszynką do mielenia czekolady na wiórki. Mam taką w domu do dzisiaj:)
Jednak migdały, w siermiężnych latach osiemdziesiątych występowały u mnie w domu tylko w całości (i to tylko od święta) jako dekoracja ciast i mazurków. Ułożone najczęściej na tle ciemnej polewy. Migdały za mojego dzieciństwa były wręcz ekskluzywne i chyba nie odważyłabym się ich wtedy tak po prostu zmielić;) Tak jak pomarańcze - były tylko na Święta i delektowaliśmy się każdą cząstką. Ilu ludziom żyjących w tamtych czasach przyszłoby do głowy wycisnąć z nich sok zamiast zjeść je tradycyjnie - obrane tylko ze skóry? Pewnie niewielu...
Tak więc wracając do migdałów - pamiętam, jak Mama wkładała migdały do miseczki, zalewała gorącą wodą, a po niedługim czasie powierzała mi obranie ich z brązowej skórki. Bardzo lubiłam to robić. Gdy już doszłam do jakiej takiej wprawy, same wyskakiwały ze skórki!
A dzisiejsza tarta jest właśnie z mielonymi migdałami - czasy na całe szczęście się zmieniły :)
Jest elegancka i nietuzinkowa. Połączenie malin, migdałów i delikatnego zapachu świeżo startej skórki z pomarańczy tworzy coś wyjątkowo pysznego!
Polecam!
A oto co jeszcze przygotowałam:
Gotowany kurczak z ananasem, curry i mleczkiem kokosowym
Klopsiki Nigelli z tartym serem w sosie pomidorowym
placek czeski

 Tarta bakewell
na podstawie przepisu z smitten kitchen
okrągła forma do tart 25 cm

kruche ciasto:
150 g mąki krupczatki
100 g zimnego masła
2 łyżki cukru pudru
1 żółtko (białko zachowujemy do kremu)

krem frangipane:
1 szkl. mielonych migdałów (użyłam już zmielonych ze skórką)
1,5 łyżki mąki
2/3 szkl. cukru
100 g miękkiego masła
1 całe jajko
1 białko
1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego
skórka starta z 3/4 pomarańczy
1/3 szkl dżemu malinowego

Składniki kruchego ciasta zagnieść w kulę, cienko  wyłożyć nim dno i brzegi formy i podpiec w temp. 200°C przez 12 - 15 minut. Aby brzegi ciasta nie opadły podczas pieczenia, formę z surowym ciastem wykładamy folią aluminiową i wysypujemy po brzegi fasolą. Gdy brzegi zaczynają się złocić, wyjmujemy ciasto z piekarnika, folię łapiemy za 4 rogi i usuwamy fasolę. Formę z ciastem wkładamy z powrotem do piekarnika na 1-2 minuty, aby dopiec spód.
W czasie, gdy ciasto się piecze, przygotowujemy krem.
Upieczone kruche ciasto (nie trzeba go studzić) posmarować dżemem. Dokładnie cały spód cienką warstwą. Komu przeszkadzają pestki w dżemie, może dżem zmiksować blenderem.

Krem:
Wszystkie składniki zmiksować, aby dobrze się połączyły. Krem rozłożyć łyżką na warstwie dżemu i wyrównać jej grzbietem. Można też krem przełożyć do rękawa cukierniczego lub do woreczka foliowego, obciąć jeden róg i w ten sposób pokryć ciasto kremem.

Ponownie włożyć do piekarnika nastawionego na 175°C. Piec 40-45 min, aż będzie zarumieniona. Gdyby za szybko się rumieniła, wierzch przykryć folią aluminiowa i piec nadal.
Podawać wystudzoną.




4 komentarze:

  1. jakie to musiało być pyszne!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasy się zmieniają...
    Też pamiętam, jak z Babcią obierałam migdały ze skórki. A dzisiaj wystarczy pójść do sklepu, a tam całe, ze skórką i bez, mielone, płatki, słupki...
    Ciacho wygląda bajecznie, pyszne musiało być :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gin, cudne są takie wspomnienia :)
      Dziękuję za pochwały :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze :)