Posadzone i zjedzone

piątek, 12 grudnia 2014

Bułka mleczna bez jajek


Kiedy mieszkałam na zielonej, sielskiej angielskiej wsi, z okna na poddaszu widziałam stada krów i owiec. Życie płynęło pracowicie, choć spokojnie. Całe dnie wdychania świeżego powietrza, warzywa prosto z ogrodu, świeże mleko i jajka...
Od czasu do czasu jeździłam zwiedzać okoliczne miasta, miasteczka i ogrody na południu Anglii. Pewnego dnia musiałam pojechać do Londynu, do czytelni Princess College zebrać materiały do kolejnego projektu. Wstałam o 4 rano, zeszłam w dół ulicą na stację i pojechałam pociągiem do Londynu. Zjadłam śniadanie na mieście, poszłam piechotą do czytelni i ciężko pracowałam, jak mrówka. Robiłam notatki, kserowałam, wertowałam książki i tak w kółko przez cały dzień, z przerwą na lunch i spacer po parku. Pod koniec dnia okropnie rozbolała mnie głowa. Wracając pociągiem do domu ból nasilał się jeszcze bardziej. Tak reagował mój organizm nie przyzwyczajony do spalin i hałasu wielkiego miasta. Po wyjściu z pociągu od razu skierowałam się na herbatę do jedynego pubu jaki mieliśmy we wsi. Musiałam wyglądać na bardzo sfatygowaną, bo znajomy barman i jednocześnie właściciel, tylko na mnie popatrzył  i zniknął na zapleczu. Po chwili przyszedł z podgrzanym talerzem, a na nim była wielka, ciepła, chrupiąca bułka z … frytkami! Gorące frytki rozpuściły masło, którym była posmarowana bułka. To było przepyszne! Kojące jedzenie dodające sił i poprawiające nastrój, jakie pamięta się z babcinego domu. Nigdy przedtem, ani nigdy potem czegoś takiego nie jadłam.

Bułki z frytkami nie robiłam w domu, lecz same bułki - owszem, tak! Jestem w tej komfortowej sytuacji, że pracuję w domu i w każdej chwili mogę pójść do kuchni i zagnieść ciasto na chleb czy właśnie bułki. Dzisiejsze bochenki, to prosty drożdżowy wypiek. Pasują do wszystkiego, do wędliny jak i do dżemu. Użyłam do ich wypieku mąki, którą mąż kupuje mi bezpośrednio w młynie w Oliwie.
Polecam!

Bułka mleczna bez jajek
2 bochenki

750 g mąki (najlepiej wrocławskiej)
45 g drożdży
1 łyżeczka cukru
około 375 ml mleka
1 i 3/4 łyżeczki soli


Drożdże włożyć do miski, rozetrzeć z cukrem, dodać 1 łyżkę mąki i 0,5 szkl. mleka. Wymieszać i odstawić w ciepłe miejsce. Kiedy zaczyn ruszy (urośnie) dodać resztę składników. Wymieszać łyżką składniki w misce. Posolić ciasto. Wyłożyć na blat i zagnieść gładkie, sprężyste ciasto. Starać się nie dosypywać mąki. Gotowe ciasto łatwo odchodzi od ręki i jest sprężyste, czyli po naciśnięciu palcem, „dołek” wyprostowuje się.
Ciasto uformować w kulę i włożyć do wysypanej mąką miski na 1,5 godziny. W połowie wyrastania ciasto wyjąć i złożyć jak list urzędowy i włożyć z powrotem do miski.
Wyrośnięte ciasto podzielić na pół i z każdej uformować bochenek.
Ułożyć na dużej blasze z piekarnika (na papierze do pieczenia), przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 30 minut, aby bochenki urosły. Przed samym włożeniem ich do piekarnika można je dekoracyjnie naciąć.
W międzyczasie nagrzać piekarnik do 200°C.
Blachę z bochenkami włożyć do piekarnika i piec 15 minut, później zmniejszyć temperaturę do 180°C i piec jeszcze około 10 minut lub do momentu kiedy się ładnie zrumienią.
Studzić na metalowej kratce.

* Dla posiadaczy maszyny do chleba - włożyć do pojemnika drożdże rozrobione w cukrze i rozpuszczone w mleku (nie muszą rosnąć), dodać resztę składników i nastawić maszynę na program dough (program do wyrastania bez pieczenia - u mnie trwa 1,5 godziny).
Po wyrośnięciu uformować dwa bochenki i dalej postępować jak w przypadku ręcznego wyrabiania.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze :)