Posadzone i zjedzone

czwartek, 6 listopada 2014

Śledzie pieczone w sosie pomidorowym


Odkryłam nowy rynek. A raczej ryneczek, w porównaniu z gdyńską halą targową. Nie jest duży, tylko dwie alejki i cztery rzędy straganów, ale jest tam wszystko co trzeba oraz mydło i powidło - jak to na straganach bywa :)
Rynek jest dwa razy bliżej od mojego domu niż hala targowa, więc ostatnio tam właśnie robię zakupy. A mijałam go za każdym razem jadąc do centrum, tylko że wydawało mi się, że nie dostanę tam tego, co chcę. Myliłam się okrutnie :)
Od razu po wejściu na ryneczek, za stosem wiklinowych koszy i koszyczków dojrzałam ogonek ludzi, dłuższy niż gdziekolwiek indziej. Okazało się, że trafiłam w dziesiątkę już na samym wstępie! Młode małżeństwo mające gospodarstwo za Gdańskiem sprzedawało warzywa własnej produkcji. Mieli bardzo duży wybór lokalnych, świeżych warzyw. Oczywiście kupiłam wszystkiego po trochu. 
Tuż obok jest nieduży sklep rybny, gdzie poprosiłam sprzedawczynię, żeby wypatroszyła dla mnie kilo świeżych śledzi prosto z kutra. W międzyczasie poszłam do piekarni przy głównej ulicy, gdzie na zapleczu wypiekane jest pieczywo, a jego zapach niesie się po całej okolicy. Kupiłam świeże bułki na śniadanie, a wracając po ryby, po drodze dokupiłam jeszcze świeże jajka od baby.
Prawie siedem lat mieszkam niedaleko tego rynku, a czułam się jak nowy lokator odkrywający co rusz coś nowego w swojej okolicy:) Z zakupami na nadchodzące dni ruszyłam do domu przygotować pyszne śledzie w sosie pomidorowym. Do chleba. Domowa wersja rybek z puszki :)
Z gotowych, upieczonych śledzi wystarczy delikatnie wyjąć kręgosłupy, a jeśli komuś nie przeszkadzają pojedyncze pozostałe ości (zresztą bardzo drobne i miękkie) może je spokojnie zjeść, dostarczając sobie dodatkowo sporej dawki wapnia.
Zapraszam na śledzie ...

Śledzie pieczone w sosie pomidorowym
okrągłe naczynie żaroodporne około 22 cm

1 kg wypatroszonych świeżych śledzi (bez ogonów, głów i płetw)
500 g przecieru pomidorowego (passaty)
3 średnie cebule pokrojone w kostkę
3 ziela angielskie
1 listek laurowy
¼ szkl zwykłego octu
0,5 szkl. oleju
0,5 łyżeczki soli
1,5 łyżeczki cukru

Piekarnik nagrzać do 200 °C.
Przecier pomidorowy wraz z resztą składników (oprócz śledzi) umieścić w garnku i gotować na małym ogniu przez 15 minut.
W międzyczasie przygotować naczynie żaroodporne.
Gorącą zalewę rozprowadzić na dnie naczynia. Na to położyć pierwszą warstwę śledzi, polać częścią zalewy, znów śledzie i tak do końca, aż wykorzystamy wszystkie śledzie i zalewę. Pamiętajmy, aby zaczynać i kończyć na zalewie. Mnie wyszły trzy warstwy śledzi, pięć warstw zalewy.
Gotową potrawę od razu włożyć do gorącego piekarnika i piec 25 min. bez przykrycia.
Wyjąć z piekarnika, przykryć pokrywką i zostawić do ostygnięcia, a najlepiej do następnego dnia.
Takie śledzie można spokojnie przez tydzień trzymać w lodówce. Można również gorące zawekować w słoikach.




2 komentarze:

  1. Fajny przepis, nigdy takich nie jadałam :) a uwielbiam wszelakie śledziki :)
    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konczi i Szpileczka, polecam ten przepis! Takie śledziki są pyszne! Również pozdrawiam!

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze :)