Posadzone i zjedzone

niedziela, 19 października 2014

Sprzątamy szklarnię, zbieramy nasiona ...


Nasz ogród powoli zasypia na zimę. Ale, paradoksalnie, właśnie teraz, gdy spaceruję alejkami  widzę najwięcej zielonej trawy. Po ekstremalnie suchym lecie z żółtą trawą, wreszcie trochę popadało i jest wilgoć, tak potrzebna roślinom.
Ta  naturalna woda (a nie z węża ogrodowego) pomoże drzewom, krzewom i wszystkim bylinom i innym kwiatom lepiej przetrwać zimę. Deszczówka, to naturalna odżywka w płynie. Woda wodociągowa niestety nie ma tak korzystnego składu dla roślin, a na dodatek musimy za nią płacić :) Więc, gdzie tylko się da, pod każdą rynnę podkładajmy wiaderka, beczki i inne pojemniki i zbierajmy drogocenną deszczówkę. Oszczędzajmy wodę z wodociągu - to ważne ogniwo ekologii.



Młode jabłonki Rubin dały nam kilkanaście jabłek, zostały jeszcze trzy :). Brukselka ma coraz większe główki, marchewka też ładnie rośnie. Znalazłam nawet jedną poziomkę, która zapomniana, wśród kolczastego krzewu pigwowca urosła sobie spokojnie do rozmiarów truskawki :).



Z darów jesieni, tych niejadalnych tym razem, urosły nam takie oto grzybki:


W szklarni nie ma już żadnych pomidorów. Te, które zostały zielone na krzaczkach, zerwałam i włożyłam do kartonu razem z jednym bananem. Przywiozłam do domu i postawiłam na półce w ciemnej garderobie. Po tygodniu pierwsze z nich były już czerwone.
Jeden zagon w szklarni już oczyszczony, przekopany i posypany cienką warstwą popiołu z palenia gałęzi wyciętych latem. Na drugim zagonie jest jeszcze bałagan, mam nadzieję zająć się nim w tym tygodniu po pracy, a na razie zebrałam nasiona z koperku wysokości metra, rzeżuchy też takiej wysokiej i sałaty, której kwiaty przypominają mini dmuchawce. Nasiona zbieram w ten sposób, że biorę miskę i wykruszam do niej nasiona bezpośrednio z rośliny, a później wydmuchuję łuski, żeby zostały same nasiona. Przesypuję je do kopert, podpisuję i przechowuję w ciemnym, suchym i chłodnym miejscu.  W przyszłym roku w marcu, gdy ziemia w szklarni nie będzie już zamarznięta posieję zebrane nasiona.




Złocienie bardzo powoli zakwitają. Dwa nich nadają się do pokazania, jeden ledwo co zaczyna kwitnąć, a reszta jest jeszcze w pąkach, Pożyjemy, zobaczymy. A nóż jeszcze zakwitną? Wiele zależy od pogody.



Kończę na dzisiaj życząc miłego, ciepłego i słonecznego tygodnia. Przypominam, że zbliża się najlepszy czas na sadzenie czosnku w ogrodzie. Tradycyjnie czosnek sadzi się na Tadeusza (28 październik), ja będę sadzić chyba w przyszły weekend, jak mi nic nie wypadnie:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze :)