Posadzone i zjedzone

środa, 8 października 2014

Gorące korzenne kakao


Prawdziwe kakao. Takie, jakie pokolenie 35+ zna z dzieciństwa :) Zrobione z proszku kakaowego, którego zwykle w dzisiejszych czasach dodajemy do murzynka lub babki marmurkowej. W wersji rozgrzewającej, jesienno - zimowej. Z przyprawą do piernika i paskiem białej czekolady dla uszlachetnienia.
Od lat kupuję to samo kakao, z wiatraczkiem. Bardzo je lubię.
Zapraszam na słodkie, gęste, rozgrzewające gorące kakao!

Gorące korzenne kakao
2 małe porcje

400 ml mleka pełnotłustego
2 płaskie łyżki kakao do wypieków
1 łyżeczka przyprawy do pierników
3-4 łyżeczki brązowego cukru
1 pasek białej czekolady

Mleko wlać go garnka z grubym dnem, żeby się nie przypaliło i wstawić na gaz. W trakcie gotowania wsypać kakao i mieszać trzepaczką aż się całkiem rozpuści, a mleko zagotuje.
Zdjąć garnek z palnika, wsypać cukier, przyprawę do piernika i białą czekoladę połamaną na kawałki. Wymieszać dokładnie trzepaczką. Przelać przez sitko do herbaty do filiżanek.
Podawać z bitą śmietaną.




6 komentarzy:

  1. Uwielbiam kakao, a wersja korzenna idealnie pasuje go jesieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lena, właśnie :) Zaczyna się sezon na korzenne zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Idealne na rozgrzanie w zimowe wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  4. RedHead, tak! Nie ma nic lepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem pokolenie ciutkę młodsze ;) A też pamiętam takie kakao. Najlepsze na wszystkie dziecięce smutki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gin, haha, moja siostra też pamięta :) To chyba zależy od rodziny, co nam dawali, czy to było prawdziwe kakao, czy granulki.
      Tak, kakao najlepiej koi smutki, nawet teraz, w dorosłym życiu :) Ale musi być gorące i słodkie :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze :)