Posadzone i zjedzone

sobota, 13 września 2014

Wrześniowe to i owo


Wracamy do domu wieczorem, wcale nie takim późnym, bo jest raptem 19.45. Ale jest już prawie całkiem ciemno. I mgła. Gdy wyjeżdżamy z lasu, okoliczne pola w dolinach wyglądają tak, jakby to były miski pełne mleka. Taka jest mgła. Tuż przy ziemi. A ponad oparami żółto od nawłoci. Tutaj to jeden z największych symboli jesieni. Nawłoć, to jesień - i kropka. Jedziemy wdychając, chcąc nie chcąc zapach palących się ognisk tu i ówdzie. Tyle mamy wrażeń przez jedyne cztery minuty jazdy z działki do domu :).

Nawłoć często ścinam do wazonu, bo długo zachowuje świeżość. Do tego bukietu dodałam miechunkę, koper, różowy krwawnik i trzmielinę z żółtą obwódką.


                                nawłoć,  miechunka, koper, różowy krwawnik i trzmielina z żółtą obwódką

W szklarni pięknie obrodziły winogrona. Są bardzo słodkie. Jemy je tak po prostu, jak zwykle się je winogrona, albo robię z nich sok (zagotowuję, zgniatam tłuczkiem do ziemniaków, gotuję 10 minut na małym ogniu i przecieram przez sitko. Sok dodaję do  jabłek, gruszek i śliwek i ze wszystkiego razem robię dżem).
Słoneczne lato, jakie było w tym roku sprzyjało winogronom, ale żeby były naprawdę słodkie, zdrowe i dorodne, trzeba często przycinać latorośla, aby nie zacieniały i nie osłabiały owoców. Tutaj jest w bardzo przystępny sposób opisane co i jak się robi z winogronami.


Pomidory już powoli się kończą. W szklarni na noc zamykam już okna, zostawiam tylko jedno minimalnie uchylone. Od początku września usuwam część liści na krzakach , aby dać szansę ostatnim prawie jesiennym już owocom. Liście dolne wycinam całkowicie do pierwszego dojrzałego grona, a wyżej, wybieram jeszcze kilka liści najbardziej zacieniające pomidory i obcinam je do połowy lub całkiem. Z ciężkim sercem na początku września obcięłam też krzewy u góry, gdzie na pędach wciąż jeszcze były kwiaty lub małe zielone owocki nie mające szansy dojrzeć przez zimą.


 Kalarepki zaczynają już dorastać do wielkości piłki tenisowej i niektóre można już zbierać. Bardzo dobrze poradziły sobie posadzone między aksamitkami tak, po prostu w ziemi, bez żadnego kompostu czy innego nawozu. Zresztą ani jedna roślina w tym roku nie dostała ani trochę nawozu. Pryzma kompostowa dopiero się robi i pomyślałam sobie, że trudno, ale i kwiaty i warzywa muszą sobie poradzić same, a na wiosnę im to wynagrodzę :)


Brukselka również dobrze się ma wśród aksamitkowego buszu. Nie obyło się bez gąsienic bielinka kapustnika, które zwalczałam spryskując wyciągiem z wrotycza. Trochę na pewno pomogło, choć i tak liście wyglądają jak ser szwajcarski.



Marchewka, którą siałam w czerwcu pięknie rośnie i jak wszystko dobrze pójdzie, to niedługo będziemy się zajadać młodziutką marchewką w listopadzie :)


 Poprzedni właściciele zostawili nam wspaniały, cudny żywopłot z wysokich na ponad metr astrów amerykańskich, które właśnie zaczynają kwitnąć i niedługo cały ten pas będzie wręcz obłędnie fioletowo-liliowy. Na razie jest ściana zieleni kipiąca pąkami kwiatów .

                                                   astry amerykańskie dorastające do 150 cm

 A na koniec kilka fotek roślin z naszego ogrodu: różowy krwawnik wśród kępy liści nachyłka, bardzo dekoracyjne beczułki z  nasionami czarnuszki, mój ulubiony ogórecznik, rozchodnik, też ulubiony i biała jeżówka.

                                                   Krwawnik, który udaje nachyłka :)


                                                                              biała jeżówka i rozchodnik

                                                                   czarnuszka

                                                                      ogórecznik

4 komentarze:

  1. Ale winogrona smaczne, aż oczy się do nich śmieją :) Ładny ten bukiet z miechunki, ma kolory takie jak lubię.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Talibra, tak, winogrona są pyszne, nikt nie chce wierzyć, że są z ogrodu :) Ciesze się, że bukiet się podoba :) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Piękne kiście. A moja "winnica" słabo, słabiutko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, dziękuję :) W przyszłym roku winnica na pewno się poprawi :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze :)